sobota, 13 lipca 2013

#3 Mary

-DRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!
- CO SIĘ DZIEJE?!
Po chwili uświadomiłam sobie, że to tylko komórka. Dokładnie dostałam SMS. Chyba musze zmienić dźwięk :
"Siemasz, mała! Jak idzie szykowanie do kina?"
-"Kino? Jakie kino?"- pomyślałam. Na szczęście przypomniało mi się, że umówiłam się z Harrym do "Sun". Ale która godzina? Biorę komórkę, sprawdzam godzinę - 12:07. Matko, do której ja wczoraj siedziałam? Aha, no tak, do pierwszej. Matko.

Wyskoczyłam na chwilę do pobliskiego sklepu po jogurt i musli, na śniadanie. Przebrałam się z piżamy na dresy i skórzaną kurtkę. Śmieszny zestaw.  Na dworze panowała pogoda w kratkę. Raz słońce, raz chmury. Ech.
- Aly, to ty?! - jakiś znajomo-nie znajomy głos odezwał się, gdy brałam jogurt naturalny bez konserwantów. - Aly?
- Mary? AA, to na serio ty! Kupę lat minęło, co nie?
- No jasne! Przefarbowałaś włosy? - zapytała bez zdziewienia w głosie, ponieważ wie, że kocham farbować włosy.
- A jak. Mary, co Ty robisz w Londynie?
- Moi rodzice postanowili się tu przeprowadzić, ze względu na pracę. Super, nie?

Marysia - kochana, przyjaciółka z dawnych czasów. Jest w moim wieku. Skromna i czuła. Najlepsze lata to lata z nią. To było jeszcze przed spotkaniem Rose, ponieważ Marysia jest Polką. Mieszkałyśmy koło siiebie w Polsce. Jej mama jest murzynką.

zdjęcie jeszcze z Polski.

Gadałyśmy bardzo długo, aż starsze panie z marketu zaczęły nas przeganiać. Przed kasą zauważyłam pięknego jednorożca. Dołożyłam go do "śniadania".
daughterofhungryghosts:

My twin.
Wzięłam zakupy i zaprosiłam Mary do siebie. Obiecała, że pomoże mi się szykować do kina. Opowiedziałam Jej po drodze w skrócie całe wczorajsze zajście.

-  WOW, świetny dom! Domyślam się, że to Twoja praca. Ja Cię, kręcę - jaka kosmetyczka! Ojojojojojoj! - Maria rzuciła się na fotel.  - No to zaczynamy przemianę w jeszcze bardziej super laskę, niż jesteś!

Przemiana trwała aż do 16:12. Nie wiem, czy nazwać to przemianą, po prostu się przebrałam i umalowałam. Co nam zajęło tyle czasu? Chyba opowiadanie życia. Plotki. Głupawki. Przytulanie. Takie tam wygłupy.

daughterofhungryghosts:

hi. i’m lucifer. :D

Do tego miałam dżinsowe szorty, bo na szczęście się rozpogodziło.
- No, no, no , jaka ślicznotka! - ach ta Mary. - Wiesz, teraz szukam mieszkania, bo chciałabym się wyprowadzić od rodziców. Widziałaś jakieś ogłoszenia mieszkaniowe?
 Kreatyność Aly poszła  w ruch. Powiedźcie, kto mieszka sam i gnije w domu? Kto chętnie przyjmie przyjaciółkę? Tak to ja. Nawet nie wiecie jak Mary się ucieszyła na ten fakt. Oczywiście, pytała z 100 razy, czy na pewno może. Postanowiła, że pójdzie po swoje rzeczy jeszcze dzisiaj, znaczy sie to był mój pomysł. Gdy Marysia wyszła, złapałam torbę i wyszłam do kina. Do Harrego Stylesa. Matko.

Stał dokładnie pod kinem z różą w ręku. Ale on przystojny. Ojojoj. Na szczęście miał ochroniarzy, którzy go ochraniali przed pseudofankami i paparazzi. Jak ja się przez to przedrę? Prędzej mnie obedrą ze skróry i sprzedadzą na Allegro.

___
Siemacie, jednak ja piszę - Ola :) Mam nadzijeję, że rodział może być!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz